Bierzmowanie młodzieży gimnazjalnej w dniu 24 kwietnia przebiegło dobrze. Młodzież skupiona (czy może nieco wystraszona) przeżywała to wydarzenie już bardziej świadomie niż poprzednie sakramenty. To co dało się zauważyć, wszyscy byli stosownie i elegancko ubrani a zachowanie było wzorowe. Po uroczystości wszyscy wrócili do domu a nazajutrz poszli do szkoły i co się zmieniło w ich życiu? Czy oni teraz potrafią otworzyć się na działanie Ducha Świętego? Czy ich wiara przez ten fakt stała się  dojrzalsza? Jakimi jawią się teraz w swoim środowisku? To są pytania na które musimy odnajdywać odpowiedzi jeżeli serio traktujemy swoją wiarę i Pana Boga. Patrząc z boku niewiele zmian dostrzegamy u tych młodych ludzi, ale jednak myślę, że bierzmowanie stało się dla tej młodzieży jakimś momentem zastanowienia się nieco nad sobą, swoim postępowaniem czy postawą wobec drugiego człowieka. Próbuję optymistycznie patrzeć na tych, skądinąd miłych ludzi, ale równocześnie mam wiele wątpliwości co do ich zdolności do wyrażania postawy zgodnej z wiarą.  Na pewno wśród nich znajdują się tacy, którzy poważnie traktują to wydarzenie, gdyż środowisko, rodzina im w tym pomaga. W większości przypadków jednak, bierzmowanie jest koleją rzeczy przez, które należy przejść i tyle. Stąd bierze się moja wątpliwość czy w dzisiejszych czasach nie należałoby bierzmować osoby dorosłe, przynajmniej takie, które ukończyły 18 lat?. Młodzież osiemnastoletnia dosyć mocno podkreśla swoją dorosłość czyli umiejętność wyboru. Tak więc wybór przyjęcia pełni Ducha Świętego byłby bardziej świadomy i odpowiedzialny. Kandydaci do bierzmowania byliby przygotowywani poprzez specjalny program formacyjno-modlitewny realizowany na spotkaniach w parafii. Owszem, wiązałoby się to z jakimś trudem i poświęceniem ale jeżeli dla kogoś sakrament jest wartością to nie byłoby problemu. Warto o tym pomyśleć, gdyż przybywa nam katolików formalnych, którzy legitymując się bierzmowaniem twierdzą, że są katolikami pomimo, że uczestniczą w Eucharystii raz do roku a przyjmują Ją przy okazji śmierci babci.