Sprawa Alfiego Evansa poruszyła niemal całą Europę. Przypomnę – jest to chłopiec u którego wystąpiła, jak podają media, niezdiagnozowana  choroba neurologiczna, która zdaniem brytyjskich lekarzy pozbawiła chłopca zmysłu wzroku, słuchu, czucia i nie ma nadziei na dalszą terapię, gdyż byłaby ona daremna i nieludzka. Sądy brytyjskie wypowiedziały się w tej sprawie przyznając rację lekarzom a pozbawiając rodziców prawa decydowania o dalszym losie ich dziecka. Nie znam się na medycynie, ale zastanawiający jest fakt, że dwie kliniki w Rzymie i Monachium – jak podało Polskie Radio - są gotowe przyjąć małego Alfiego dysponując doświadczeniem w leczeniu tego rodzaju schorzeń. Powstaje więc proste pytanie: czy medycyna brytyjska jest doskonalsza od niemieckiej czy włoskiej? Czy nauki medyczne mają ograniczenie narodowościowe czy państwowe? Raczej nie, gdyż wiedza medyczna, tak jak zresztą inne, w dzisiejszym świecie łatwo przekracza wszelkie granice. W tym przypadku, skoro w grę nie wchodzą jakieś astronomiczne koszty, a jest ktoś gotowy pomóc to co stoi na przeszkodzie by skorzystać z tej pomocy może w finale nieskutecznej, ale czyniącej wszystko co w ludzkiej mocy. Obawiam się, że przypadek Alfiego to krok w kierunku eutanazji. Jeśli ludzkie życie jest zbyt uciążliwe to można je unicestwić. Takie podejście niestety jest nie do przyjęcia, gdyż wskazuje, że to człowiek decyduje o życiu drugiego człowieka. Katolicy wiedzą, że przykazanie „nie zabijaj” zabrania wszelkich działań pozbawiających życia drugiego człowieka. Terapię powinno się prowadzić aż do wyczerpania ludzkich możliwości tak w zakresie wiedzy jak i pieniądza. Ponadto, czymś nieludzkim wydaje się pozbawiania rodziców prawa do ratowania swojego dziecka na wszelki dostępny im sposób. Niestety, „wysoka demokracja” sprawia, że rodzice są jedynie „dostawcami” dzieci nad, którymi władzę sprawują różne organizacje i państwo, które z błahych powodów są w stanie nawet odebrać dzieci rodzicom o czym przekonało się już wiele polskich matek   mieszkających w Norwegii czy Niemczech. Na marginesie tego wydarzenia smutna refleksja: przybywa dzieci z rozmaitymi wadami. Dlaczego tak się dzieje? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale wiem, że dbanie o własne zdrowie rodziców jest czymś kluczowym w przekazywaniu zdrowego życia nowemu pokoleniu.