Popularny i ciekawy program TVP „Sprawa dla reportera” ukazuje przeróżne ludzkie sytuacje życiowe i dramaty. W ostatni czwartek pokazano jak wyglądają rodzinne relacje gdzie niezrozumiała dla mnie niechęć a może nawet już nienawiść miesza się ze świętością. Mało, ludzie nie wstydzą się prać brudów swojego rodzinnego życia przed całą Polską. Co się stało z intymnością życia rodzinnego i osobistego? Przed Bogiem wstydzimy się przyznać do błędów i dokonać autentycznego wewnętrznego nawrócenia a przed publiką i kamerami czynimy z siebie „gigantów” poprawności moralnej. Wydaje mi się, że jest to pewnego rodzaju pustka oparta na wyniszczającym egoizmie gdzie nie ma miejsca na autentyzm tylko pewnego rodzaju pozór. I to jest łatwo dostrzegalne patrząc chociażby na twarze „bohaterów” niby godzonych przez mecenasa w ostatnim programie Pani Jaworowicz. Takich sytuacji mamy tysiące i dlatego Kościół wzywa nas do opamiętania się i nawrócenia nie w świetle kamer, lecz przed obliczem Boga. Tak łatwo dzisiaj zapominamy o Bogu, po prostu nie tylko się nie wstydzimy przed Nim lecz Go lekceważymy. W niemal każdym sporze motywacja – czy Bóg tego chce – nie istnieje. Co mi tam Bóg mówi wielu ochrzczonych, przyjdzie czas to się z Nim rozliczę. I niestety najczęściej ten czas nie przychodzi, gdyż skała naszych serc już jest tak twarda, że nawet łzy dziecka nie są w stanie jej naruszyć. Pomyślcie o tym skłóceni małżonkowie, rodzice…