Cieszy mnie fakt, że są ludzie młodzi pragnący ochrzcić swoje dziecko zrodzone w związku partnerskim a po wyjaśnieniu, czym jest chrzest decydują się na uregulowanie swojego związku przed Bogiem i przed własnym sumieniem. Różne sytuacje życiowe, a przede wszystkim emigracja zarobkowa są przyczyną budowania wspólnoty małżeńskiej niejako od tyłu. Najpierw błysk uczucia od razu połączony z seksem a dopiero potem zastanawianie się nad tym czy on (ona) jest właśnie tą osobą,  z która mogę iść przez życie. Zastanawiają się dopiero nad swoim związkiem w sytuacji, gdy rodzi się dziecko, które staje się niejako pewna presją do podjęcia decyzji. Otóż przypominam o prawidłowej drodze młodych zmierzających do trwałego związku małżeńskiego. Narzeczeństwo to czas poznania siebie w różnych sytuacjach życiowych, które serwować będzie wam życie. Imprezowe spotkania nie dają wiedzy o drugim człowieku. Podobnie seks przedmałżeński, który staje się wielkim różowym parawanem przesłaniającym właściwe spojrzenie na drugą osobę.