Zdaniem Proboszcza

Zakończył się „Tydzień wychowania” w Kościele. Czas ten poświęcony jest refleksji nad wychowaniem młodego pokolenia. Nie wiem ilu rodziców posiada całościową wizję wychowania swojego dziecka. Klimat konsumpcjonizmu zdominował nawet wychowanie ukochanego dziecka. Prof. Katarzyna Olbrycht słusznie zauważyła, że „w dzisiejszej silnie zmaterializowanej kulturze, bardzo trudno jest nie poddać się presji myślenia i działania nastawionego głównie na zysk”. Rozważając o prawie bezinteresowności w relacjach z drugim człowiekiem, o którym mówił kiedyś Jan Paweł II, Pani Profesor pisze: „Choć sytuacje rodzinne z natury rzeczy nie powinny zakładać nastawienia na zysk którejkolwiek ze stron, praktyka życia wielu współczesnych rodzin wydaje się oddalać od bezinteresownej miłości. Może trzeba się zastanawiać nad wychowawczymi konsekwencjami np. „kupowania” pożądanych zachowań  dzieci (grzeczności, dobrych wyników w nauce, pomocy w rodzinie, odłożenie smartfona …) karnego „wycofywania miłości” za negatywne zachowania i nagradzania nią zachowań oczekiwanych, wprowadzania szczegółowych kontraktowych reguł w sferę obowiązków domowych”. Trochę długi cytat, ale jakże ważny z punktu właściwego procesu wychowania. Miłość i to bezinteresowna jest zasadą wychowania chrześcijańskiego. Tylko w ten sposób nauczymy młode pokolenie prawdziwej miłości a nie doznań, które młodzi odczytują jako miłość. Wielokrotnie słyszę narzekania rodziców na oschłość emocjonalną ich dzieci, które stały się konsumentami ciężkiej pracy matki i ojca a sytuacji braku dóbr materialnych zrywają więzi, bo właściwie rodzice nie są już im do niczego potrzebni. Uczmy miłości, tylko bezinteresownej.

Różne formy pozdrowień i powitań znane są nam wszystkim. Kiedyś obowiązywały pewne konwenanse pozdrawiania się czy powitania i pożegnania. Pauperyzacja zdaje się świętować i właściwie najczęstszym powitaniem i pożegnaniem jest słowo „cześć” i dwa anglojęzyczne. Tymczasem bogactwo języka polskiego w tym zakresie jest ogromne. Trzeba tylko wydobyć z tego skarbca to co piękne i stosowne dla danej sytuacji i korzystać z tego. Do tego bogactwa należy również chrześcijańskie pozdrowienie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Niestety coraz rzadziej je stosujemy, bo  - no właśnie dlaczego? Odpowiedź jest prosta: wstydzimy się naszej religijności. Religia, wiara jest obciachem dla nowoczesnego człowieka. Mam więc pytanie czy Bóg jest nowoczesny?

Rozpoczęcie roku szkolnego u nas dorosłych wywołuje wspomnienie tego co najpiękniejsze było w naszym życiu. Czasy szkolne to beztroskość oparta o fundament rodziny. To, jak ważną rolę do spełnienia mają rodzice nie podlega dyskusji. Przecież każdy rodzic pragnie dobra swojego dziecka a więc jego rozwoju. Pamiętam jak matka zawsze przypominała o nauce, jakim szacunkiem obdarzała nauczycieli. Nigdy nie usłyszałem żadnego krytycznego zdania pod adresem uczących. Oni zawsze mieli rację, oni byli autorytetem. Jak dzisiaj zmieniły się postawy, to raczej nad tym  nie potrzeba się rozwodzić. Dlatego apeluję do rodziców o współpracę z nauczycielem a czasami gdy zdarzą się trudne sprawy omawiać je bez udziału dziecka. Zaangażowanie rodzica jest wystarczające a dziecko niech pozostanie w poczuciu bezpieczeństwa tak ze strony nauczyciela jak i rodziców. Nie burzmy autorytetów nauczycielskich zaś nauczyciele muszą pamiętać o tym, że na swój autorytet trzeba pracować wszystkim – wiedzą, kulturą, wrażliwością, poczuciem odpowiedzialności i dobrocią. Szkoła ma być wyjątkowym miejscem pokoju i troski o małego obywatela naszego kraju. Rozpoczynając rok szkolny nabożeństwem w kościele odniosłem wrażenie, że większa liczba dzieci i młodzieży wzięła w nim udział. Trudno ocenić w pełni z czego to wynikało, niemniej jednak dobrze gdy rodzice katolicy uświadamiają sobie „że bez Boga ani do proga”. Musicie jednak pamiętać, ze jednorazowy udział we Mszy św. nie załatwi potrzeb duchowych całego roku. Toteż pilnujcie niedzielnego udziału we Eucharystii, pilnujcie systematycznego korzystania ze sakramentu pokuty, pilnujcie też udziału waszych dzieci w katechezie. Mamy już, przypadki (wprawdzie jednostkowe) gdzie młody człowiek, ponoć katolik tuż po bierzmowaniu z beztroską deklaruje, że niestety on już nie będzie uczęszczał na katechezę. Nie wiem czy o tej deklaracji wiedzą rodzice i jak reagują na taki wybór swojego dziecka. Laicyzacja, również w takiej formie wdziera się do serca młodego człowieka siejąc duchowe spustoszenie. Rzeczywistość konsumpcyjna łatwiej przemawia do młodego człowieka niż stosowanie zasad moralnych, którego źródłem jest Bóg.

Dotąd myślałem, że rola ambasadora jest rolą służebną wobec kraju, który reprezentują. Również po zakończeniu misji byli ambasadorowie starają się o dobre imię swojego kraju, chociażby z tego powodu, że przecież zostali dobrze wynagrodzeni za swoją służbę. List otwarty 23 byłych ambasadorów Polski do prezydenta USA Donalda Trumpa mówiący o tym, że przybywa do kraju, który nie jest praworządny, któremu to krajowi grozi katastrofa, gdyż jest otoczony nieprzyjaciółmi a na dodatek skonfliktowany ze sąsiadami odebrałem z wielkim zażenowaniem i wstydem. Polityka przewraca w głowach nawet tym, którzy powinni doskonale wiedzieć na czym polega dyplomacja nawet wtedy, gdy się już nie pełni zaszczytnej funkcji ambasadora. List sugeruje, że Polska to zupełne bezprawie a co za tym idzie dobry kąsek dla mocarnych sąsiadów czyli Rosji i Niemiec. Rozumiem, że zbliża się czas kolejnych wyborów, ale to nie powód, by wysyłać kłamliwie dramatyczny list z błaganiem o pomoc. Prezydent Trump nie jest naiwny i ma doskonałych doradców, którzy wiedzą jak mają się sprawy w Polsce. A do Panów Ambasadorów apeluję o szacunek dla tego kraju, w którym żyją; apeluję o poczucie dumy narodowej gdyż nie jesteśmy ogonem świata; apeluję o przyzwoitość wobec domu, w którym jest demokracja, w którym należy szanować wolę większości. Apeluję także o pamięć wobec historii, która pokazuje, że skłócenie Polaków może kończyć się źle tak dla Narodu jak i Państwa. Polska to nasza Matka – jak mówił św. Jan Paweł II – i o tym nie może zapomnieć nikt, kto mieni się Polakiem!

Kościół głosem Przewodniczącego Wychowania Katolickiego KEP, biskupa Marka Mędryka apeluje do rodziców ws. deprawacji w szkołach. Otóż sprawa ma swój początek w zamiarze finansowania przez niektóre samorządy dodatkowych zajęć zwanych pięknie edukacją antydyskryminacyjną, pod którą to nazwą kryje się edukacji seksualna małych dzieci w szkołach a nawet w przedszkolach. Takie działanie jest kolejnym przykładem mocy środowisk LGBT, które za wszelką cenę chcą zdyskryminować katolickie spojrzenie na seksualność człowieka, by młodzi ludzie nie byli związani żadnymi normami w dziedzinie seksu. Pomyślałem sobie toż Sodoma i Gomora już były i wiemy co przyniosły? Dlaczego wiec mamy powtarzać taki błąd? Czy seksualność człowieka nie zasługuje na szacunek, intymność i pewne uporządkowanie? Właściwie to rodzice powinni edukować swoje pociechy odpowiednio do wieku. Oddawanie tej dziedziny edukacji w ręce ludzi, którzy pod przeróżnymi pięknymi i wzniosłymi hasłami głoszą swobodę seksualną jest wyrazem braku odpowiedzialności za swoje dziecko a co za tym idzie jest to również grzech rodzicielski. Rodzice katoliccy – przypomnę – dwukrotnie zobowiązywali się do wychowania swoich dzieci wg. wiary katolickiej: pierwszy raz przy zawieraniu małżeństwa a drugim razem przy chrzcie swojego dziecka. Wobec tego rodzi się moralna odpowiedzialność za to jak dziecko będzie wychowywane w różnych obszarach życia w tym również w tak ważnej dziedzinie jaką jest seksualność człowieka. Seksualność jest wielkim darem dla człowieka i niesie ze sobą wielkie dobro o ile jest uporządkowana wg. zamysłu Boga. Człowiek, prawie zawsze próbował „poluzować sobie” w tej dziedzinie i zawsze kończyło się to źle. Właściwie ukształtowana seksualność daje człowiekowi radość, sensowność i poczucie spełnienia dobra. To wszystko jest możliwe jedynie w związku prawdziwej miłości małżeńskiej – wyłącznej aż do śmierci.