Zdaniem Proboszcza

Wizytacja kanoniczna powinna wzbudzać w każdym z nas refleksję nad kondycją wspólnoty parafialnej jaką jest parafia. Praktycznie najbardziej angażuje ona proboszcza nie tylko z powodu bezpośredniej odpowiedzialności za stan parafii przed biskupem diecezjalnym lecz również z racji organizacji tego wydarzenia i jakiegoś niepokoju – jak ona przebiegnie, czy stworzymy atmosferę zainteresowania spotkaniami, jaką pokażemy postawę wobec biskupa, czym się będziemy z nim dzielić, czy wreszcie będziemy obecni zwłaszcza na niedzielnych spotkaniach i zasłuchani w e wskazówki biskupa naszego pasterza. Ponawiam także prośbę, by nasze uczestnictwo we mszach było pełne, czyli byśmy mogli przyjąć Jezusa w Komunii Świętej. To jest świadectwo naszej wiary i owoc przynależności do wspólnoty parafialnej. Proszę również, poszczególne stany, aby przybyły na spotkania z biskupem wg podanego programu.

Wielki Post to tradycja nie tylko kościoła lecz także kultury zrodzonej na chrześcijaństwie. Karnawał, mimo że opanowany przez współczesną rozrywkę kończy się właśnie tuż przed postem. Kościół ciągle nam przypomina o właściwym przeżywaniu tego czasu. Okres Wielkiego Postu jest po to by wniknąć głębiej w siebie, by troszkę więcej pozostać sam na sam ze sobą. W codziennym tumulcie, zabieganiu, pracy i obowiązków jakże często nie mamy czasu dla swojej duszy, która być może coraz bardziej nas uciska. Jak znaleźć czas dla siebie w tym okresie? Porzucić pracy się nie da, obowiązków rodzinnych tym bardziej! Otóż każdy z nas ma wiele tzw. jałowych przebiegów – niepotrzebna rozrywka, lenistwo czasowe, oddawanie się jakimś uzależnieniom itd. Trzeba to ograniczyć i bardziej skupić się na duchu. Posypując głowy popiołem wypowiadałem słowa „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” . Czyniłem to z prostego powodu – słowa pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz są dla każdego jasne i czy chcemy czy nie i tak to się stanie. Natomiast nawrócenie to sprawa o wiele trudniejsza, gdyż wymaga zgody naszej woli. To my musimy wziąć się za pracę i zmieniać siebie odrzucając starego człowieka i stając się nowym. Czynić to musimy w oparciu o Ewangelię, gdyż tam są zawarte słowa życia  wypowiedziane przez Zbawiciela. I tutaj postawię Tobie pytanie: kiedy ostatni  raz czytałeś Ewangelię? Miesiąc, rok, a może jeszcze w szkole? Ewangelia jest w twoim domu, leży na półce i może do niej zagląda tylko twoja matka a ty omijasz ją szerokim łukiem i powiem ci dlaczego? Bo boisz się wyrzutów sumienia, bo lękasz się zmienić swoje życie, bo jesteś pyszny gardząc Bogiem. Zmień to, jest na to czas a będziesz naprawdę szczęśliwy i wolny.   

Wizytacja parafii dokonywana przez biskupa diecezjalnego jest wymogiem prawa kanonicznego. Obejmuje ona wielorakie sprawdzenie funkcjonowania parafii, a więc jak wygląda katechizacja, jak prowadzone jest duszpasterstwo ogólne i grupowe, jaki jest stan dóbr materialnych (budynki, grunty, wyposażenie), jak prowadzona jest administracja (dokumenty, finanse), jak pracują księża, siostry zakonne czy pracownicy świeccy. Wiele z tych spraw sprawdzają osoby wyznaczone przez biskupa i sporządzają odpowiednie sprawozdania. Kulminacyjnym wydarzeniem jest przyjazd biskupa i spotkanie się z całą wspólnotą parafii. Najpierw są to spotkania w małych grupach, odwiedziny chorych, rodziny a następnie spotkania podczas nabożeństw – najczęściej niedzielnych, kiedy to wierni mogą przybyć do kościoła. Wizytacja mobilizuje wiernych do przedstawienia siebie we wspólnocie parafialnej jak również i odpowiedzialnych za duszpasterstwo kapłanów. Musimy pamiętać, że ksiądz tak proboszcz jak i wikariusze działają w parafii w imieniu biskupa. Biskup jako pasterz, następca apostołów, posyła kapłanów, by głosili słowo i sprawowali sakramenty. Mając takie informacje, zechciejmy się zmobilizować do udziału w tym wydarzeniu. Odpowiednie informacje będą przekazywane przez najbliższe dwie niedziele. Niezależnie od tego zadbajmy o nasze dusze i skorzystajmy z sakramentu pokuty, aby  spotkania z biskupem w czasie Eucharystii były pełne – byśmy przyjęli do swych serc Chrystusa naszego Zbawiciela. Przypominam termin wizytacji – 23 i 24 marzec!

Źródłem naszej wiary jest Biblia. Tak Stary jak i Nowy Testament zawierają przekaz Boga skierowany do człowieka. Analizując dogłębnie treść Biblii łatwo dostrzec jak Bóg powoli formował człowieka – przerażające historie Starego Testamentu są tłem dla wysiłków Boga szanującego wolną wolę człowieka. To człowiek ostatecznie wybiera między dobrem a złem. Bóg ukazuje dobro i zachęca do pójścia za nim, a my poddajemy się temu lub nie. Szczyt miłości ukazał Bóg w Nowym Testamencie ukazując miłość Boga i bliźniego jako podstawową zasadę postępowania każdego, kto idzie za Chrystusem Zbawicielem. Stosowanie tej prostej w wymowie zasady nie jest łatwe i dlatego Kościół nam wyjaśnia jak ją należy rozumieć i jak nią żyć codziennie. Warto postawić pytanie o stosowanie tej zasady w moim życiu. Jakże  dzisiaj często nie mamy poczucia przekroczenia tej zasady. Ilu katolików twierdzi, że nie ma grzechu. Spotykam się i z takimi przypadkami, że ewidentny grzech ciężki nie uznaje się za grzech!  Zamiast moralności Bożej stosujemy w życiu swoją moralność, która najczęściej jest parawanem zakrywającym własne słabości. Jeżeli to wynika z pychy to jeszcze bardziej pogłębia sytuację grzechową człowieka, a jeżeli jest to niewiedza to należy wziąć się za czytanie Biblii lub katechizmu. Mam takie odczucie, że wiedza moralna u bardzo wielu osób jest znikoma i nic nie czynią aby ją posiąść. Wygodnictwo w tej materii skończy się jednak tragedią - zaprzepaszczeniem możliwości zbawienia.  Nie wszyscy będą zbawieni!

Raz po raz pojawiają się głosy jakichś dziwnych polityków mówiące o konieczności rozdziału Kościoła od Państwa, o wyprowadzeniu religii ze szkół, o zaprzestaniu finansowania katechetów i tak dalej. Oczywiście głosy te są głosami wrogów Kościoła (piszę to świadomie), gdyż normalni politycy, nawet niewierzący rozumieją nie tylko historyczną rolę Kościoła w tworzeniu wolnego Państwa  lecz również znaczenie religii w procesie kształtowania obywatela. Wrogowie Kościoła podnoszą bardzo populistyczne argumenty odnoszące się do rzekomych oszczędności, które można przeznaczyć na żłobki, przedszkola, emerytury czy podwyższenie głodowych pensji. Obawiam się, że te „oszczędności” byłyby niezauważone przez potencjalnych beneficjentów. Rzucanie jednak takich haseł dokonuje pewnego spustoszenia w umysłach ludzi, nawet zdawałoby się mocno wierzących. Media z lubością podejmują takie tematy, podgrzewając nieufność do Kościoła katolickiego. Przez to tworzy się również atmosferę wrogości wobec duchowieństwa. Pretensjonalność wobec księży jest coraz bardziej widoczna. Wielu wiernych żąda od duchownego takiego działania, jakie komuś pasuje. Sprzeciw duchownego rodzi agresję i swoistego rodzaju odwet. Owszem, wysokie wymagania moralne stawiane duchowieństwu są potrzebne, styl życia księdza musi być budujący wiarę i autorytet moralny. Można to dosyć łatwo zaobserwować u zdecydowanej większości duchowieństwa. Niestety ewangeliczny „kąkol” też się pojawia i trzeba go w porę usunąć. Pamiętajmy jednak, że wszyscy wierzący stanowią Kościół a duchowni nie spadają z kosmosu tylko wywodzą się z ludu, takiego jakim on jest. Jeżeli jest on zepsuty to i duchowny będzie zepsuty. Wierność Chrystusowi obowiązuje nas wszystkich. Co do katechezy poza szkołą; myślę, że to pociągnęłoby ogromne koszty obciążające wiernych. Uruchomienie sal katechetycznych wg. obecnych wymogów to są ogromne kwoty do których dojdą jeszcze koszty bieżącego utrzymania. A organizacja katechez poza szkolnym grafikiem wymaga dodatkowych dojazdów w bardzo różnych porach popołudniowych, co przy dzisiejszych licznych dodatkowych zajęciach byłoby wręcz niemożliwe. Wrogowie Kościoła wiedzą o tym doskonale i dlatego pod płaszczykiem populizmu pragną jednak zniszczyć tak wiarę jak i Kościół. Kościół przeciwstawia się życiu bez zasad moralnych i dlatego jest atakowany z uśmiechem tęczy.