Zdaniem Proboszcza

Adwent to czas oczekiwania na pamiątkę Bożego Narodzenia. Czym zazwyczaj był wypełniony? Pewnym wyhamowaniem w codziennym zaangażowaniu, modlitwą i w przypadku rodziców dialogiem z dziećmi, którym tłumaczono o wielkości Bożego Narodzenia. Owszem, były też przygotowania materialne – porządki, choinka, szopka, jakieś zakupy, ale to nie dominowało. Dzisiaj właściwie pozostały zakupy, gdyż w sprawieniu sobie czy komuś prezentu dostrzegamy jedynie radość. Zredukowaliśmy Adwent i święta do konsumpcji, do której zachęcają nas reklamy. Rodzice wcale nie tłumaczą dzieciom o co tutaj chodzi, czym jest Adwent, dlaczego jest taki ważny. Wiara to nie tylko moje przeświadczenie lecz także styl życia. Kościół wypracował pewne formy, by w ten sposób  pomóc nam wszystkim przeżywać tajemnice wiary. Kiedy spojrzymy na Adwent to dostrzeżemy z łatwością przenikające się wzajemnie duchowe elementy i zupełnie przyziemne radości. To przenikanie ubogaca człowieka i odpowiednio przygotowuje go do przeżycia Bożego Narodzenia, tak aby święta nie skończyły się na jednej kolędzie i haśle: no to się może nieco położymy bo jesteśmy zmęczeni.

Ciężar epidemii przygniata nie tylko chorych, ale każdego odpowiedzialnego człowieka. Liczne ograniczenia i trudności ale nade wszystko strach wpływają negatywnie na nasze samopoczucie a także na patrzenie przyszłość. Jak, my ludzie wierzący powinniśmy odnosić się do wyzwań obecnej sytuacji. Najpierw korzystajmy z rozumu i uznajmy, że jest wirus, że należy się chronić przed nim zgodnie ze zdobyczami nauki, że nie należy lekceważyć wskazań służb sanitarnych kraju. Następnie musimy odciąć się od doniesień mediów, które wykorzystują sytuację do straszenia ludzi posługując się kłamstwem, manipulacją czy subiektywną interpretacją wydarzeń. Zmuszeni do spędzania większości czasu w domach znajdźmy w sobie nie ruszane od dawna pokłady miłości. Wreszcie mając więcej czasu sięgnijmy w głębię naszego ducha i zapytajmy o stan wiary, o modlitwę, o zrozumienie tego krzyża chociażby w kontekście słów Pana Jezusa – „Kto chce pójść za mną niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”.

W czasie strajku kobiet media pokazały dwie dziewczyny, które przy pomocy megafonu próbowały wykrzyczeć, że są za życiem. Ale agresywne dziewczęta z „piekła kobiet” jednak nie pozwoliły, tym odważnym dziewczętom powiedzieć wszystkiego wyrywając im tuby (w tym momencie jednak dokonano cięcia, by nie było wiadomo czy dokonano zawłaszczenia tub czy nie). W tym momencie stanęła mi przed oczyma scena z uzdrowionymi trędowatymi – jeden tylko wrócił, by podziękować. Dwie dziewczyny stanęły wobec kilkudziesięciotysięcznego tłumu, by przypomnieć o darze życia. Myślę, że większość tychże protestujących to chrześcijanie a więc powołani do mocą wiar do troski o życie i to doczesne i to wieczne. Podobno te odważne dziewczęta są z Dębicy. Chciałbym je poznać i osobiście podziękować za takie świadectwo człowieczeństwa.

Kolejne Święto Niepodległości przed nami. Trochę już żyję na tym świecie i nie przypominam sobie, by to święto było przeżywane w tak przygnębiającej atmosferze. Z jednej strony koronawirus paraliżujący w coraz większym stopniu nasze codzienne życie, coraz więcej chorych i niestety umierających a drugiej strony protesty gromadzące dziesiątki tysięcy osób i tworzące ogromne zagrożenie epidemiczne a także łamiące prawo. Żal mi tych młodych kilkunastoletnich dziewcząt i chłopców, którzy poddani emocjom histerycznie wykrzykiwali hasła, których zupełnie nie rozumieli. Odpowiedzialnymi za to wszystko jest grupka ludzi, których obrazują te trzy czarne panie zasiadające przed kamerą i wulgarnie wyrażające swoje postulaty zupełnie absurdalne, chociażby to, że państwo nie funkcjonuje, a nawet przestępcze jak wypowiedzenie posłuszeństwa prawu. Jedna z tychże pań nawet posunęła się do stwierdzenia – rób to co czujesz, to co myślisz, to co jest skuteczne i to na co zasłużyli – to wszystko wobec tych, którzy chronią ludzkie życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Ponadto grozi katolikom, nazywając Kościół czymś obrzydliwym i zapowiada kolejne działania uważając malowanie kościołów i przerywanie nabożeństw czymś normalnym. Taka zachęta dla aktywności wielu młodych których, życie ma się toczyć od imprezy do imprezy prowadzi ich bezmyślnie do czynów złych. Oglądałem nastoletnią dziewczynę, która za wszelką cenę chciała wejść do Kościoła św. Krzyża  w Warszawie z dużym kartonem, na którym wypisane zostało kolejne głupie hasło tego lewackiego protestu. Czy kilkunastoletnia dziewczyna mająca rozum jakąś wrażliwość ludzką i sumienie nie wie po co się idzie do świątyni, obojętnie jakiego wyznania? Osobną grupą są politycy, którzy w tak trudnym czasie epidemii popierają i zachęcają do protestów. Powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej i to skutecznej. Wiele osób boleśnie przeżywa ten czas i pyta co będzie? Najpierw pozostawmy emocje i włączmy rozum by ocenić właściwie rzeczywistość. Tylko wtedy nie rozsadzimy Polski. Ponadto pamiętajmy – siły liberalne ze stolicą w Berlinie i Paryżu nie chcą Polski żyjącej chrześcijańskimi wartościami, chcą Polski uległej, chcą byśmy żyli na ich łasce. Jeżeli ktoś tego nie dostrzega to znaczy że jest ślepy, lub jest mu wszystko obojętne.  A nasza Niepodległość?

W tych dniach zastanawiamy się nieco więcej nad życiem a właściwie nad jego celem. Wielu ludzi młodych odrzuca wieczność widząc w doczesności spełnienie siebie a więc i swój cel życia. Jednakże tak nie jest, gdyż śmierć i cierpienie nie znajdują się na liście pożądanych „dóbr” tego świata a dotykają każdego i wtedy rodzi się smutek, apatia czy nawet depresja ponieważ nie można tej trudności pokonać siłami doczesnymi. Trzeba nam wiary i trzeba tą wiarą żyć, wtedy rozpacz nie zaglądnie nam w oczy a życie ludzkie nie jest jedynie „smutną lista umarłych”, o jakiej pisze Wisława Szymborska. Lęk przed śmiercią towarzyszy każdemu normalnemu człowiekowi lecz w przypadku osoby wierzącej nadzieja wieczności jest swoistego rodzaju katalizatorem łączącym ten świat z wiecznością. Poza tym warto spojrzeć na naukę, która coraz bardziej zgłębiając tajniki wszechświata a także ludzkiego organizmu staje ciągle przed odwiecznym pytaniem o „praprzyczynę” różnego rodzaju zjawisk i procesów. I co ciekawe odkrycie czegoś nowego pozostawia nadal aktualnym pytanie o przyczynę. Ludzie wierzący niezmiennie odpowiadają – jest Bóg, który wszystko stworzył i wszystkim kieruje i czeka na człowieka. Słynny „zakład Pascala” jest bardzo logiczny; jeżeli wierzysz w Boga to nic nie tracisz a jeżeli nie wierzysz to możesz stracić wieczność. Wiara nie niesie żadnego ryzyka w przeciwieństwie do odrzucenia istnienia Boga, które może skończyć się dla człowieka bardzo źle. Ponadto wiara daje moralne oparcie w życiu.