Zdaniem Proboszcza

W jednej z audycji radiowych (ja jeszcze słucham radia) rozmawiano na temat przemocy w szkole. Rozmówczynie wskazały na narastający problem przemocy stosowej przez uczniów. Przemoc ta, to nie tylko fizyczne znęcanie się nad słabszym lecz również dokuczliwe czy wyśmiewające osobę teksty w komunikatorach społecznych. Kilka lat temu – jak sobie przypominam – z tego powodu dziewczynka odebrała sobie życie. Okazuje się również, że to dziewczęta częściej dopuszczają się tego rodzaju zachowań. Oczywiście panie przed mikrofonem próbowały sformułować wnioski przeciwstawiające się tego typu zachowaniom. Wnioski jak wnioski – pełne dobrych propozycji, poparte zdobyczami psychologii rozwojowej i pełne życzeń nie do zrealizowania. Niestety w tejże rozmowie brakło mi zwrócenia uwagi na wychowanie etyczne. Rozumiem trudność tego tematu ponieważ ciągle pozostaje bez odpowiedzi pytanie – na czym opierać wychowanie etyczne i kto ma to czynić? Uważny czytelnik odpowie krótko – katecheci, gdyż wiara daje obiektywny system etyczny, zweryfikowany i co najważniejsze - trwały. Zgadzam się z tym zupełnie, tylko jest jedno „ale”, etyka wyrastająca z wiary musi mieć poparcie – najpierw rodziców a później społeczeństwa. Niestety, porażka wysiłków katechetycznych jest wynikiem lekceważenia Boga i Jego zasad. Dzieci i młodzież doświadczają w domu, życiu szkolnym, środowisku czegoś co jest bardzo dalekie od miłości, którą głosił Chrystus. Ponadto wyzbyliśmy się kar w imię nowoczesnego wychowania i dlatego, m. innymi, dzieci nie bojąc się nikogo podejmują działania, od których jeży nam się włos na głowie.

Słyszałem bardzo wiele pięknych wypowiedzi Polaków o naszej Ojczyźnie. Często odwołują się one do historii, gdzie nie brakowało patriotyzmu, poświęcenia i krwi. Przyszły czasy pokoju i raczej dobrobytu na tej naszej polskiej ziemi. Świętujemy Niepodległość w przeróżny sposób i to jest dobry znak. Niepokoją mnie jednak relacje międzyludzkie, gdzie dostrzegam coraz bardziej wzajemną niechęć między rodakami a nawet wrogość. Lekcje patriotyzmu to nie tylko historia, kultura, śpiew pieśni, symbole narodowe lecz przede wszystkim więzi społeczne, które nie powinny rozrywać nawet pewne różnice poglądów. Dom, któremu na imion Polska jest naszym domem i Naród 38 milionowy potrafi sam, dobrze go umeblować i wyposażyć w sprzęty i rozwiązania znane na tej ziemi od ponad tysiąca lat.

W tych dniach zastanawiamy się nieco więcej nad życiem a właściwie nad jego celem. Wielu ludzi młodych odrzuca wieczność widząc w doczesności spełnienie siebie a więc i swój cel życia. Jednakże tak nie jest, gdyż śmierć i cierpienie nie znajdują się na liście pożądanych „dóbr” tego świata a dotykają każdego i wtedy rodzi się smutek, apatia czy nawet depresja ponieważ nie można tej trudności pokonać siłami doczesnymi. Trzeba nam wiary i trzeba tą wiarą żyć, wtedy rozpacz nie zaglądnie nam w oczy a życie ludzkie nie jest jedynie „smutną lista umarłych”, o jakiej pisze Wisława Szymborska. Lęk przed śmiercią towarzyszy każdemu normalnemu człowiekowi lecz w przypadku osoby wierzącej nadzieja wieczności jest swoistego rodzaju katalizatorem łączącym ten świat z wiecznością. Poza tym warto spojrzeć na naukę, która coraz bardziej zgłębiając tajniki wszechświata a także ludzkiego organizmu staje ciągle przed odwiecznym pytaniem o „praprzyczynę” różnego rodzaju zjawisk i procesów. I co ciekawe odkrycie czegoś nowego pozostawia nadal aktualnym pytanie o przyczynę. Ludzie wierzący niezmiennie odpowiadają – jest Bóg, który wszystko stworzył i wszystkim kieruje i czeka na człowieka. Słynny „zakład Pascala” jest bardzo logiczny; jeżeli wierzysz w Boga to nic nie tracisz a jeżeli nie wierzysz to możesz stracić wieczność. Wiara nie niesie żadnego ryzyka w przeciwieństwie do odrzucenia istnienia Boga, które może skończyć się dla człowieka bardzo źle. Ponadto wiara daje moralne oparcie w życiu.

Czesi podobno uważają śmierć za coś nieczystego i dlatego poddają kremacji ciała zmarłych (na koszt samorządu) a pogrzebanie prochów w sytuacji kiedy prawo tego nie nakazuje, najczęściej pozostawiają zakładom pogrzebowym grzebiącym je na bezimiennych łączkach czy w zbiorowych piwnicach. Takie podejście do zmarłych jest na szczęście w naszym kraju nie do pomyślenia, chociaż coraz częściej poddajemy się kremacji, być może z takich samych przyczyn jak Czesi. Pierwsze dni listopada to stawanie przy mogiłach naszych krewnych, to modlitwa wynikająca z wiary w wieczność, to kwiaty wyraz miłości, to znicze wyraz pamięci. Ten ważny polski obyczaj może zaniknąć wraz z zanikiem wiary w Boga, wiary w wieczność. Współczesny Polak coraz bardziej staje się homo economicus a Bóg raczej mu w tym nie pomaga i stąd tak wiele odejść od wiary. Śmierć dotyka każdego i można przed nią uciekać do pewnego momentu, ale można też rozwiązać tę tajemnicę przez wiarę – jako przejście do innego świata. Wtedy naturalny lęk staje się jedynie niepokojem o rodzaj wieczności i wtedy zrozumiała jest modlitwa za zmarłych.

W ubiegłą niedzielę dokonaliśmy wyborów naszych przedstawicieli do Sejmu i do Senatu. Jak się okazuje, mimo, że 2+2=4, wszystkie ugrupowania polityczne odtrąbiły zwycięstwo. Publicystyczne rozważania wniosły nieco ostrzejszego spojrzenia na sytuację polityczną w naszym kraju. Antypisowska opozycja zrobiła swoje, gdyż bardzo wielu głosowało tylko przeciw partii rządzącej. Można to było usłyszeć z ust wielu rodaków oddających swój głos. Młodzi głosowali na partię Korwina gdyż jej hasła były bardzo nośne dla młodego człowieka np. zlikwidować podatek. Wielu młodych jest tak zafascynowana wolnością seksualną, że koniecznie trzeba się przeciwstawić tym, którzy nie lubią małżeństw homoseksualnych czy krzywią się na seksualną edukację pięciolatka. Próbuję to wszystko jakoś zrozumieć, gdyż jest to rzeczywistość, w której żyjemy i wobec której musimy się jakoś odnaleźć. Wybory „zarysowały” też, jakiś obraz społeczeństwa. Jakim jest to współczesne społeczeństwo Polaków? Niestety coraz bardziej podzielone. Trudno jednak zdefiniować te linie podziału, ponieważ zajęci konsumpcyjnym stylem życia nie potrafimy określić naszych poglądów na istotne pytania dotyczące właśnie naszego życia? Po co żyjemy? Co to jest prawda? Gdzie jej mamy szukać? Co to jest moralność? Skąd czerpać obiektywne oceny moralne? Przedwyborcze spoty reklamowe poszczególnych komitetów wyborczych ukazały wiele prawdy o poszczególnych ugrupowaniach. Miałem codziennie rano niezły „kabaret” słuchając tychże treści, które w bardzo wielu przypadkach były śmiesznie naiwne i wręcz „cuchnęły” kłamstwem. Tymczasem polityka nie powinna być „jednym wielkim kłamstwem” lecz służbą, uczciwą służbą społeczeństwu. Niestety większość rodaków i broń Boże nie chcę tu nikogo obrażać, nie interesuje się losem naszego kraju. Ważny jest mój los a to, że ten los jest wtopiony w społeczny los, to już nie ma znaczenia. Tymczasem jest to bardzo ważne a politycy powinni o tym pamiętać, by nie traktować wyborców jako maszynki do głosowania lecz ukazywać im odpowiedzialność za wybór takich ludzi, którzy będą nas prowadzić ku wszechstronnemu dobrobytowi. Nie da się tego zrobić bez moralnych zasad i tu stoi przed nami fundamentalne pytanie o moralność polityczną, której u bardzo wielu polityków, nieraz bardzo elokwentnych, po prostu nie ma.