Zdaniem Proboszcza

Wizyta duszpasterska dla katolika powinna być jednak poważnie traktowanym spotkaniem z księdzem. Na ogół tak jest, ale coraz częściej spotykamy się z lekceważeniem. Brak domowników tłumaczymy banałami, a księdza zabawiamy zwierzątkami i innymi bzdurami. Jeżeli przyjmujemy księdza to zdobądźmy się na powagę i toczmy rozmowę o ważnych sprawach, gdyż po to jest kolęda a jej czas jest krótki.

„Święta, święta i już po” – echo powtarzane przez niemal wszystkich i tych gadających, i tych śpiewających. Nowy Rok rozpoczął się dla wielu rodzin dosyć smutno, gdyż musieli przeżyć ból rozstania z najbliższymi – odeszli do wieczności. Tak się złożyło, że w pierwszym tygodniu niemal codziennie uczestniczyłem w jakimś pogrzebie. Powaga, modlitwa, ofiarowana Komunia Święta to można było doskonale zauważyć. Zauważyłem też i inne sprawy związane z pogrzebem – zbyt mało wysiłku, by zewnętrznie ostatnia posługa zmarłemu wyglądała dobrze. Mam tu na myśli chociażby sam orszak z kaplicy do miejsca pochówku: często jest to bezładna grupa  zagubionych ludzi. Uczestnicy pogrzebu często nie wiedzą co zrobić z wieńcami, a to takie proste: sprawnie bierzemy je do ręki i ustawiamy się tuż za krzyżem, dalej  ksiądz, osoby niosące trumnę, rodzina, pozostali uczestnicy. Rozumiem nieraz tzw. „utratę głowy przez najbliższych”, ale powinien się ktoś znaleźć, by pokierować konduktem. Pracownicy zakładu pogrzebowego jakoś tam sobie radzą chociaż niektórzy też nie przykładają większej wagi do tego wydarzenia. Przykład - nagłośnienie niesione przez tą samą osobę, która niesie krzyż a dźwięk wydobywający się z głośnika pobudza jedynie mrówki cmentarne, gdyż urządzenie jest tak skierowane. Pomyślmy i zróbmy wszystko (tak rodziny jak i zakłady pogrzebowe i my księża), by pogrzeby naszych bliskich, których kochamy wyglądały godnie i elegancko.

Małżeństwo i normalna rodzina są rugowane ze świadomości młodego człowieka. Wielu traktuje małżeństwo jak jakieś zajęcie, które można w dowolnym czasie zakończyć i rozpocząć nowe. Idąc tą ścieżką w pewnym momencie dostrzegają błąd swego życia, ale odwrotu już nie ma; nie można odbudować więzi, które lekkomyślnie się podeptało. Kościół niezmiennie stawia nam przed oczyma wzór Najświętszej Rodziny i uczy o cechach trwałego i szczęśliwego związku małżeńskiego. Młodzi pozbawieni oparcia w swojej rodzinie i w klimacie społecznym nie potrafią przeciwstawić się rozmaitym trudnościom życiowym i łatwo się poddają myśli o rozejściu się, nie licząc się z krzywdą wyrządzaną dzieciom. Ileż razy słyszę zdanie „przecież mam prawo do szczęścia i muszę go znaleźć”. Owszem masz prawo do szczęścia, lecz nie cudzym kosztem i zanim zwiążesz się z kimś to pomyśl o odpowiedzialności, gdyż szczęście twoje jest powiązane szczególnie ze szczęściem tego, któremu dajesz życie.

O Boże niepojęty, kto pojmie miłość Twą
- takie słowa śpiewamy w polskiej kolędzie. Boże Narodzenie jest kolejną okazją do zgłębiania tej tajemnicy. Zabiegani i zapracowania gubimy Boga, który już przyszedł by ukazać człowiekowi prawdziwe oblicze miłości. Składając świąteczne życzenia pragniemy, by każdy z was zrozumiał istotę miłości  Bożej i szedł za nią przez całe życie. Żyjcie w pokoju i przyjaźni z Bogiem i nie lękajcie się Jego towarzystwa a każdy dzień będzie przez was przeżyty w radości przewyższającej wszystko co może dać świat.

Duszpasterze Parafii Św. Jadwigi w Dębicy

Obserwując wielu przyjmujących Komunię Świętą mam wątpliwości co do świadomości tego wydarzenia. Pomijam stan duszy, gdyż nie mam do niego dostępu, lecz to co mogę zobaczyć oczami rodzi we mnie wątpliwości co do wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa. Najpierw rzuca się w oczy byle jakość w postawie zewnętrznej: tworzenie tłumu zamiast pięknych szpalerów, wyciąganie głowy zza pleców sąsiada tak jakby za chwilę miało braknąć Komunii, tkwienie w ławkach i zmuszanie kapłana do uprawiania ekwilibrystyki liturgicznej, ręce byle jak złożone, brak wyraźnej odpowiedzi na słowa oznajmiające „Ciało Chrystusa” i wreszcie brak dziękczynienia – wielu „łyka” opłatek jak tabletkę i tyle. Proszę wybaczyć ten rachunek sumienia, lecz jest on potrzebny, by pomyśleć o mojej wierze w obecność Boga w tym skromnym chlebie. Dzieci coraz częściej mówią przyjąłem opłatek zamiast przyjąłem Pana Jezusa!  Jest to skutek wiary rodziców, którzy niestety już sami nie wierzą w obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Komunię przyjmują formalnie, gdyż tak wypada, by inni sobie coś negatywnego nie pomyśleli, ot tak z przyzwyczajenia. Tymczasem w Komunii Świętej przyjmuje Ciało Chrystusa i to żywego, nie martwego; Chrystusa jako osobę i zarazem Gościa mojego serca. Wymaga to odpowiedniego przygotowania tak mojej duszy jak i mojego ciała. Przyjęcie musi być piękne, reflektowane, pełne szacunku i uwielbienia. To wydarzenie jest o nieporównywalnie większe i ważniejsze niż spotkanie chociażby z papieżem czy prezydentem. Odwiedzamy chorych i niesiemy im Chrystusa w Komunii Świętej. Jakże często domownicy nie pamiętają o tym, że w ich domu gości Chrystus. Zajęci gotowaniem, praca domową i byle jak ubrani nie zwracają uwagi na tę niezwykła obecność. W tych postawach wyraża się nasza wiara; albo ją mamy albo jej nie mamy. Pokorna obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie jest niestety niedoceniana i nie rozumiana do tego stopnia, że  niby wiemy , że to jest Ciało Chrystusa a w naszym zachowaniu raczej traktujemy tę tajemnice jako symbol. Boże Narodzenie to przede wszystkim pytanie o to czy w moim sercu jest wiara w Boga, który stał się człowiekiem. Rozróżnijmy opłatek wigilijny od Ciała Chrystusa i powiedzmy o tym bardzo wyraźnie wszystkim a zwłaszcza dzieciom.