Myśli na niedzielę

Dziś wspominamy i obchodzimy dzień, w którym nasza nędzna natura ludzka została wyniesiona osobie Jezusa Chrystusa aż do tronu Boga Ojca.

Miłość nie polega na patrzeniu na siebie, ale na patrzeniu wspólnie w tę samą stronę; kierunek zaś – niezależnie od tego czy patrzy się do tyłu czy do przodu – jest zawsze jeden: Bóg.

Trwanie w Chrystusie to trwanie bardziej w miłości, jaką On ma do nas, niż w miłości, jaką my mamy do Niego. Jezus kładzie nacisk na konieczność trwania w Nim, ukazując nam zgubne skutki odłączenia się od Niego. Latorośl, która nie trwa w winorośli, usycha, nie przynosząc owocu zostaje odcięta i w ogień wrzucona.

Kiedy doświadczam obecności Jezusa oraz Jego pocieszenia, kiedy dodaje mi sił do otwarcia się na drugich, do przebaczania i do bycia radosnym, wówczas rozumiem, że On rzeczywiście zmartwychwstał i jestem w stanie świadczyć o tym wobec innych.

Zbliżanie się do tajemnicy zmartwychwstania z niepokojem duchowym bądź moralnym jest aktualizowaniem jego znaczenia dla nas, zaczerpnięciem nie tylko światła dla naszej wiary lecz także dla naszego codziennego postępowania.