Myśli na niedzielę

Wciąż na nowo musimy odkrywać to, czego uczy nas Ewangelia, że miłość Boga jest najpewniejszym fundamentem miłości i szacunku dla drugiego człowieka. Człowiek nigdy nie będzie całkowicie bezpieczny, nie zagrożony przemocą, manipulacją, dopóki nie uzna w Bogu swego Stworzyciela i Ojca.

Jezus uwalnia człowieka przede wszystkim od strachu. Od lęku przed tymi, którzy mogą zabić ciało, czyli od ludzi sprawującymi władzę. Człowiek w ten sposób wyzwolony jest wielką groźbą dla władzy ponieważ jest gotów narażać się dla braci a gdy potrzeba, odda nawet życie za prawdę, jak to uczynił Jezus.

Przyjacielu, jakże tu wszedłeś? Pytanie to skierowane jest i do nas. Znajdujemy się w ogromnej sali jaką jest Kościół, na uczcie, którą jest Eucharystia. Jesus zmusza nas do zastanowienia siei zapytania samych siebie, czy i my nie przyszliśmy tu bez stroju weselnego, czy i my być może znajdujemy się tutaj przez przypadek lub może z przyzwyczajenia, nie biorąc udziału, nie interesując się tym co się odbywa.

Bóg nie odrzuci już więcej winnicy, którą je Kościół, ponieważ tą winnicą jest Chrystus, a Kościół jest Jego Ciałem. Nie będzie już żadnego trzeciego „Izraela Bożego” po narodzie żydowskim i ludzie chrześcijańskim. Cała winna latorośl jest pewna miłości Ojca ale pojedyncze latorośle już nie.

Bóg ofiaruje zbawienie wszystkim ludziom. I to czy zbawienie stanie się naszym udziałem, czy nie, zależy nie od tego do jakiej grupy społecznej przynależymy czy jakie posiadamy przywileje, lecz od dobrowolnej odpowiedzi każdego z nas.