Myśli na niedzielę

Kto powiedział, że Jezus głosił moralność dostosowaną do człowieka? On przyszedł, by człowieka upodobnić do Boga, a nie by Bóg stawał się podobny do człowieka.

Sprawiedliwość to wartość, której wszyscy pragniemy. Często zapominamy jednak o obiektywizmie i tworzymy własną sprawiedliwość, która nijak nie przystaje do Bożej sprawiedliwości, jedynie obiektywnej. Przeczytaj dzisiejszą Ewangelię trzy razy a może zobaczysz swoją prawdziwą sprawiedliwość.

Powinniśmy dosłownie potraktować Jezusowe zalecenie, aby być światłem dla tych, którzy są w domu. Mamy być świadkami Chrystusa oraz Jego prawa pośród naszych bliskich. Nie wstydźmy się więc manifestować naszej wiary przed domownikami. Względy ludzkie są korcem, który najczęściej tłumi światło nie pozwalając mu zabłysnąć.

My, chrześcijanie często żyjemy wielkim nieporozumieniem. Po pierwsze: nieporozumienie polegające na przekonaniu, że światło wiary zostało nam dane tylko po to, by za jego pomocą oświetlać wyłącznie naszą drogę, nie interesując się innymi. Po drugie: niesłuszne jest przekonanie, że wiara jest niczym świeczka, którą trzyma się zapaloną tylko w kościele, lecz należy ją zgasić natychmiast po wyjściu z niego i powrócić do codziennych spraw.

Przychodząc do kościoła przypominamy trochę zgnębionych, zmęczonych i płaczących Żydów. Ale wychodząc, po wysłuchaniu słowa Bożego i przyjęciu Komunii św., powinniśmy przypominać tych, którzy powracają ze żniw wśród radości, niosąc swoje snopy.