Myśli na niedzielę

Zaprzeć się samego siebie – na pewno nie są to słowa Ewangelii najbardziej lubiane przez współczesnych ludzi. Na pewno łatwiej zyskać słuchaczy mówiąc o aspektach socjalnych Chrystusowego przesłania, o Jezusie, który wzywa do walki przeciw różnym niesprawiedliwościom świata, niż  o Jezusie wzywającym nas do zmagania się i pokonywania samego siebie.

Kim jest Jezus z Nazaretu? To pytanie ciągle potrzebuje odpowiedzi. Dziś Jezus nie zadowala się tym co o Nim mówi współczesny świat. Oczekuje odpowiedzi od nas którzyśmy uwierzyli w Niego i w Nim złożyli naszą nadzieję. I nie musimy wcale wymyślać nowej odpowiedzi, gdyż ciągle jest aktualna odpowiedź Piotra – Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga Żywego. Czy ta odpowiedź jest również twoja?

Wierność naszemu „Credo” nie pozwala traktować jednakowo wszystkich religii. Mamy pewność, że w Jezusie – Drodze, Prawdzie i Życiu – ukazała się w sposób pełny i definitywny łaskawość i prawda Boża, a więc ku Niemu zmierza każda inna droga, jako rodzaj „przygotowania do Ewangelii” – jakim był Stary Testament dla Żydów a filozofia grecka dla pierwszych chrześcijan pogańskiego pochodzenia.

Niektórzy mówią, że ten, który prawdziwie wierzy nie robi z Pana Boga zapchajdziury i nie prosi Go by mógł przejść przez życie nie zamoczywszy nóg. Niemnie jednak dzisiejsza Ewangelia zachęca nas do byśmy zwracali się do Jezusa tak jak kiedyś uczniowie – Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?

Bóg mówi, że trwonimy nasz majątek na rzeczy, które nie zaspokajają naszego głodu, któ-re nie dają zadowolenia. Trwonimy życie, pieniądze i czas by podążać za rzeczami, które nie dają pokoju i pełni radości.. Kto spogląda na swe życie z perspektywy lat, łapie się na tym, że wielokrotnie tak było i zadaje sobie gorzkie pytanie: i cóż mi to dało?