Myśli na niedzielę

Drugie przyjście Chrystusa nie powinno napawać nas lękiem, jest bowiem obietnicą a nie groźbą. Obietnicą na której opiera się cała chrześcijańska nadzieja. Pierwsi chrześcijanie po wysłuchaniu tych samych słów, co i my, dalej ze spokojem modlili się i wołali – Maranatha! Przyjdź Panie Jezu!.

Wdowa przychodzi, wrzuca swoje ostatnie grosze I odchodzi. Nikt nie woła jej, by oddać jej sto razy tyle; nie stal się żaden cud. Gest dokonał się pomiędzy nią a jej Bogiem w tajemnicy wypływającej z wiary.

Bóg istnieje, istnieje dla mnie, kocha mnie! Trudno jest odróżnić miłość dla Boga od miłości Boga, tych dwóch rzeczy doświadcza się razem. Kiedy czujemy się miłowani przez Boga, jest to znak, że my też miłujemy Boga.

Chrystus najwyższy Kapłan dzieli się kapłaństwem z człowiekiem, by w ten sposób  człowieka zbawiać. Współcześnie patrzymy niewłaściwie na kapłaństwo. Kapłan nie prosi, abyście mu współczuli, ale byście razem z nim radowali się, abyście dziękowali Bogu za niego, żebyście się modlili za niego i podtrzymywali go waszą miłością. Tego potrzebuje jako człowiek, żeby nie czuć się odrzuconym i samotnym w świecie coraz bardziej zamkniętym na wartości duchowe.

Pełnienie woli Bożej zawsze napotyka na trudności, wśród których dominuje pycha człowieka. Jeżeli chcemy być prawdziwymi braćmi i siostrami Jezusa musimy pokonać siebie i pozwolić by działał w nas Duch Boży.