Myśli na niedzielę

W naszym wyrafinowanym i skomplikowanym świecie człowiek doświadcza lęku. Świat wydaje się mu być wrogi i groźny, zdolny zmiażdżyć go swymi kataklizmami lub nawet własnym postępem. Ten lęk – jak uczy Biblia – wyrasta z grzechu. Dlatego Chrystus wzywa nieustannie do nawrócenie i jak refren powtarza ”Nie lękajcie się”.

Darmo dawajcie! Ale co? Wszystko co otrzymaliście, wszystko czym jesteście. Nic nie jest naszym przywilejem; wszystko musi krążyć i rozszerzać się – od Boga do nas a od nas do braci. Odnosi się to przede wszystkim do miłości. Dzieci Kościoła nie mogą zadowalać się okazywaniem miłości tylko sobie, jakby byli członkami jakiejś partii.

Bóg Trójedyny jest Bogiem, który zszedł do nas, który zgodził się żyć z nami. Ktoś zapyta dlaczego? Bóg upodobnił się do nas, aby upodobnić nas do siebie. Zszedł do nas, aby podnieść nas aż do siebie. Czy to rozumiem?

Kościół, który wyszedł z wieczernika, ciągle jest kuszony, aby wszedł tam z powrotem i ponownie odgrodził się od świata. Zwłaszcza teraz, gdy na zewnątrz wieje wiatr sprzeciwu, wyraźnie widać oznaki strachu. Co zrobiliśmy z zapewnieniem Chrystusa „Nie lękajcie się, jam zwyciężył świat”.

Prawdziwy Kościół Jezusa Chrystusa jest żywą jednością dwóch elementów: Kościoła widzialnego oraz jego niewidzialnego misterium. Dopiero uwielbiona Głowa razem z ciałem pozostającym na ziemi tworzą całego Chrystusa.