Myśli na niedzielę

Jezus jest w dzisiejszej Ewangelii idealnym biskupem, który chętnie przebywa w odosobnieniu wraz ze swoim klerem, nie zapominając jednak ani na moment o reszcie stada, a nawet jest gotów zostawić wszystko by biec do niego.

Głosicielem Dobrej Nowiny powinien być każdy ochrzczony. Nasze pokolenie zapomniało o tym obowiązku i dlatego trzeba odnowić w ochrzczonych świadomość, że są ludem prorockim wezwanym z ciemności do światła, by głosił Jego wspaniałe dzieła. Czy ty posiadasz taką świadomość?

Kiedy wierność przestaje być wiernością a zmienia się w opór i bunt przeciwko Bogu? Gdy staje się zasłoną służącą do przykrycia własnego lenistwa; kiedy jest pretekstem, by nie podejmować marszu i tego, co się z nim wiąże: ryzyka opuszczenia i dyspozycyjności wierze.

Nawet u marksistów zaczyna dochodzić do głosu następujące wątpliwość: jaki sens ma wyzwolenie człowieka od wszystkiego – od ucisku ekonomicznego, nędzy, niesprawiedliwości – jeżeli pozostawia się go samego i pozbawionego nadziei wobec śmierci? Chrystus daje nam tę nadzieję, trzeba tylko po nią sięgnąć.

Może jesteśmy w takiej sytuacji jak uczniowie z dzisiejszej Ewangelii. Powinniśmy zbudzić Jezusa śpiącego w naszej łodzi i zawołać do Niego: Panie, nic Cię to nie obchodzi, że tonę! Dlatego powinniśmy zacząć rozmawiać z Nim w modlitwie, szukać Go za wszelką cenę. On i dziś czeka na to wołanie, by wstać i dać nam dar wielkiej ciszy i pewności.