Myśli na niedzielę

Ważniejsza od przebaczenia jest niejednokrotnie prośba o wybaczenie. W przeciwnym razie wytwarza się poczucie fałszywej hojności, która ma stale coś do wybaczenia. Jezus zachęca nas do takiego przebaczenia, które rzeczywiście prowadzi do trwałego pojednania.

Upomnienie w cztery oczy jest nam znane, chociaż dzisiaj raczej uważamy, by nie wtrącać się w nie swoje sprawy. Czy dobrze czynimy? Istnieje również upomnienie Kościoła. To napomnienie nabiera już charakteru publicznego; Kościół otrzymał taką moc od samego Chrystusa. A ci, którzy nie chcą się poprawić – niech ci będzie jak poganin.

Czego możemy się spodziewać po samorealizacji na płaszczyźnie ludzkiej? Może tego, że staniemy się ludźmi wykształconymi, szanowanymi, zamożnymi, całkowicie niezależnymi, którzy może w dobrym zdrowiu dożywają starości. Ale cóż to na koniec daje? Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Musimy umrzeć i stanąć przed Bogiem, nawet ci, którzy nie wierzą.

Dziś Jezus nie zadowala się tym, że wiemy co o nim mówi świat współczesny. Oczekuje odpowiedzi także od nas, którzyśmy uwierzyli w Niego i w Nim złożyli naszą nadzieję. Nie musimy wcale wymyślać nowej odpowiedzi, gdyż wciąż jest aktualna odpowiedź Piotra: Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga Żywego.

Tym co się liczy, nie jest przynależność do danej rasy, narodu, ale wiara w Jezusa. W dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy wzruszające słowa Jezusa O niewiasto, wielka jest wiara twoja! A więc to wiara, a nie przestrzeganie prawa – znosi bariery i czyni ze szczeniąt współbiesiadników.