Myśli na niedzielę

Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić. Tymi dwoma ludźmi jesteśmy my, oboma równocześnie. Jako celnik jesteśmy rzeczywiście grzesznikami, jako faryzeusz uważamy się za sprawiedliwych. Jak mamy postąpić po wysłuchaniu słowa Bożego takiego jak dzisiejsze?

Modlitwa jest wiarygodnym lustrem życia. Prawdziwie modlitewnej postawy nie da się zaimprowizować; jest ona owocem uwagi skierowanej na Boga, wierności w rzeczach małych, ascezy. Trzeba modlić się przed początkiem modlitwy.

Cuda zdarzają się i dziś, ale tylko nieliczni – prawdziwi wierzący prowadzeni przez Ducha Bożego potrafią je zauważyć. Inni znajdują tysiące powodów, aby ich nie dostrzec.

Znalezienie w Bogu niezachwianego oparcia, poczucia bezpieczeństwa, dzięki któremu nie lękamy się nawet śmierci, stanowi istotę wiary. Gdybyśmy mieli wiarę!

Nie ma sytuacji, której nie można by rozwiązać dzięki miłości bliźniego; ona nie wyklucza nawet walki z niesprawiedliwością. Jezus bowiem walczył i kochał.