Myśli na niedzielę

Uczniowie chcieli pozostać na Taborze i nawet pomyśleli już o przyszłości - rozbijemy tu trzy namioty. Ale oto Jezus zbliża się, dotyka ich i mówi im – wstańcie! Oni zaś, choć niechętnie, chodzą ku dolinie, gdzie przebywają Apostołowie wraz z tłumami ludzi, gdzie czekają ich trudy, wątpliwości i przeciwności.

Kuszenie, które zaczęło się w Edenie, nieustannie pojawia się w historii. Wciąż nie brak węży szepczących ludziom: na co czekasz? Dlaczego nie wyzwolisz się z pęt religii? Czyżbyś nie wiedział, co zyskasz? Będziesz wolny, niezależny, będziesz jak Bóg! Pokusa świata czeka, ale ty nie bądź głupcem!

Dzisiejszą Ewangelię można nazwać Ewangelią chrześcijańskiej konkretności oraz zgodności z wyznawaną wiarą: zgodności między słowami a faktami, między wyznawaną wiarą a prowadzonym życiem. Jezus tą przypowieścią pozbawia nas złudzeń.

Niewiele zdań z Ewangelii stawia człowieka przed tak precyzyjnym i radykalnym wyborem: Bóg albo pieniądze. Ale jakie pieniądze? Na pewno nie chodzi tu o pieniądze, które są wynagrodzeniem za pracę a służą zapewnieniu rzeczy potrzebnych do życia godnego i przyzwoitego. Chodzi tu o pieniądze, które się zagrabia innym, które się pomnaża przelewając krew i uciskając innych; o pieniądze, które zniewalają człowieka.

Dlaczego człowiek powinien pohamować pierwszy odruch, w którym chciałby odpowiedzieć na obrazę, oddać, zemścić się? Oto odpowiedź na to pytanie: bo tylko w ten sposób można być synami Ojca niebieskiego, który sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.