Myśli na niedzielę

Chrystus, który cierpień i ludzkiej przewrotności doświadczył ponad wszelką miarę znaną człowiekowi prawdziwie zmartwychwstał. Zmartwychwstając ustanowił zasadę, pewność, że ostatnie słowo należy nie do cierpienia lecz do zmartwychwstania.

Od nas zależy, do kogo będziemy chcieli się upodobnić w historii męki Chrystusa: czy do Cyrenejczyka, który idzie ramię w ramię z Jezusem, by wspólnie nieść ciężar krzyża; czy może do płaczących niewiast bądź do setnika bijącego się w piersi lub do Maryi, która milcząco stoi pod krzyżem; czy raczej będziemy chcieli odegrać role Judasza, Piłata lub tych przypatrujących się z daleka.

Przypatrzmy się sobie uważnie, spójrzmy na nas oczyma Boga, poczujemy wówczas potrzebę pobiegnięcia do Jezusa, żeby prosić Go nie o potępienie innych, lecz o przebaczenie dla nas.

Zabiorę się i pójdę do mego Ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem! Tak powiedział sobie syn marnotrawny i natychmiast wyruszył. Postąpmy podobnie.

Jaki owoc przynosisz swojemu Zbawicielowi? Pan pełen miłosierdzia nie odciął od ciebie ożywczej aorty, ale czeka na twoje nawrócenie. Pomyśl: ile razy już ci przebaczył i ile razy ty nic nie zrobiłeś, by ono trwale zaowocowało w twoim sercu.