Myśli na niedzielę

Jezus jest słońcem naszej wiary; jak słońce oświeca ziemię, tak On oświeca wiarę, ogrzewa ją, łączy i sprawia, że przynosi owoce.

Ewangelia nie ogranicza się do radykalnej krytyki niesprawiedliwości, ale zwycięża je radykalnym imperatywem: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”! To jest prawdziwie ewangeliczna zasada społeczna, zdolna powstrzymać i wyeliminować egoizm i niesprawiedliwość oraz złagodzić efekty nieuniknionego zła jakie niesie ze sobą życie.

Dysproporcja między energią, przezornością, zdecydowaniem wkładanymi w sprawy doczesne a w sprawy Boże rzuca się w oczy nieustannie. W sferze doczesnej wystarczy najlżejszy symptom choroby, żeby zacząć działać, pójść do lekarza, zacząć zażywać leki. W sferze duchowej zaś pozwalamy, aby pewne choroby spokojnie rozwijały się, nie martwi nas to i nie biegniemy do żadnego lekarza.

Radość z nawrócenia chociażby jednego grzesznika jest radością nieba. Jezus w bardzo obrazowy sposób ukazał to w dzisiejszej Ewangelii. Dlatego wysiłek nawrócenia jest tak ważny w moim życiu.

Człowiekiem mądrym według doświadczenia chrześcijańskiego jest ten, kto nie daje zawładnąć się rzeczom, kto  każdych okolicznościach daje pierwszeństwo Bogu i sprawom ducha, kto nie ryzykuje wszystkiego, aby zyskać tylko część, kto nie poświęca wieczności, by zyskać to co przemijające, kto nie poświęca rzeczy ważnej, żeby zająć się tylko pilną.