Myśli na niedzielę

Kończąc rok liturgiczny, skierujmy nasz wzrok na ten tajemniczy punkt, który był początkiem drogi i z którego w przyszłą niedzielę rozpoczynając Adwent podejmiemy nasz marsz przez nowy rok łaski. Zwróćmy wzrok na naszą niebieską ojczyznę, stamtąd bowiem jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała tą potęgą, jaką On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.

Mowa eschatologiczna Chrystusa, którą przedstawia dzisiejsza Ewangelia wydaje się zapowiadać same nieszczęścia. Wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, głód, zaraza to nic dobrego. A jednak jest to zapowiedź pokoju. Nieszczęścia nadal będą się zdarzać, gdyż są integralną częścią ludzkiej historii. Jezus przyniósł możliwość przezwyciężenia ich dzięki wierze w Jego imię.

Jakie mamy gwarancje iż nasze oczekiwanie zmartwychwstania stanie się rzeczywistością? Żadne, jeżeli jako gwarancje przyjmujemy tylko te, które może dać nam natura lub jakieś prawo; narodziny człowieka gwarantują, że kiedyś umrze, ale śmierć nie daje analogicznej gwarancji, że powstanie z martwych. Mamy jedynie gwarancję daną nam przez wiarę i opartą na Bożej obietnicy. Ta obietnica już została dotrzymana ponieważ Chrystus zmartwychwstał! Jest to nadzieja, która zawieść nie może.

Chwałą Boga jest człowiek – jest to może najbardziej religijna ze wszystkich definicja człowieka. Dla filozofów człowiek jest zwierzęciem rozumnym, dla Pisma św.jest chwalą Boga!

Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić. Tymi dwoma ludźmi jesteśmy my, oboma równocześnie. Jako celnik jesteśmy rzeczywiście grzesznikami, jako faryzeusz uważamy się za sprawiedliwych. Jak mamy postąpić po wysłuchaniu słowa Bożego takiego jak dzisiejsze?