Myśli na niedzielę

Trwanie w Chrystusie to trwanie bardziej w miłości, jaką On ma do nas, niż w miłości, jaką my mamy do Niego. Jezus kładzie nacisk na konieczność trwania w Nim, ukazując nam zgubne skutki odłączenia się od Niego. Latorośl, która nie trwa w winorośli, usycha, nie przynosząc owocu zostaje odcięta i w ogień wrzucona.

Kiedy doświadczam obecności Jezusa oraz Jego pocieszenia, kiedy dodaje mi sił do otwarcia się na drugich, do przebaczania i do bycia radosnym, wówczas rozumiem, że On rzeczywiście zmartwychwstał i jestem w stanie świadczyć o tym wobec innych.

Zbliżanie się do tajemnicy zmartwychwstania z niepokojem duchowym bądź moralnym jest aktualizowaniem jego znaczenia dla nas, zaczerpnięciem nie tylko światła dla naszej wiary lecz także dla naszego codziennego postępowania.

Także historia udała się do grobu Jezusa i musiała uznać, że wszystko jest tak jak opowiedzieli świadkowie. Ale, Jego,  Zmartwychwstałego, nie widziała. Nie wystarczy stwierdzić faktu historycznego, trzeba jeszcze „widzieć” Zmartwychwstałego, a tego nie może zapewnić historia, lecz jedynie wiara.

Realizm Męki Pana Jezusa oparty o opisy budzi wzruszenie, które gdzieś ginie w dalszych naszych rozważaniach o zbawieniu. Dlaczego nie potrafimy przyjąć tego aktu miłości Boga wobec człowieka?