Myśli na niedzielę

Litość Jezusa opisana w dzisiejszej Ewangelii jest widoczna i dzisiaj ponieważ kolejne pokolenie żyje tak jakby nie było pasterza. Jezus ciągle naucza; tamci go posłuchali my zaś coraz częściej Go nie słuchamy i nie chcemy już słuchać.

Wśród znaków, które powinny wyróżniać misjonarza królestwa Bożego Jezus wymienia na pierwszym miejscu miłość braterską i wspólnotę. Działalność misyjna musi być oświecana świadectwem ewangelicznym najwyższym z możliwych: Po tym poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. Czy taką jest moja miłość.

Musimy przyznać, że i wśród nas Jezus nie czyni wielu cudów oraz że Jego słowo jest często zniewolone. Jeżeli zastanawiamy się dlaczego tak się dzieje, to w świetle dzisiejszej Ewangelii odpowiedź nasuwa się sama: z powodu ich niedowiarstwa.

Uzdrowienia dokonywane przez Jezusa nie były manifestacjami Jego mocy uzdrowicielskiej, nie były celem same w sobie lecz były jakby sakramentami zwracającymi uwagę no coś o wiele trwalszego – na wieczność.

Bliski koniec Kościoła głoszony jest już od dwóch tysiącleci. To „proroctwo” jest nadal powtarzane i systematycznie uaktualniane. Nie jest naszą zasługą, że jeszcze się to nie spełniło; my zapewne wywrócilibyśmy łódź Kościoła już setki razy biorąc pod uwagę naszą niezręczność. To właśnie jest znakiem, że u steru stoi Ktoś inny.