Myśli na niedzielę

Powinniśmy się wzorować na cierpliwości tego ewangelicznego gospodarza. Mamy czekać do żniw, ale nie jak słudzy z sierpem w ręku z ledwością powstrzymywani przez gospodarza, jakbyśmy nie mogli się doczekać, by ujrzeć minę złych ludzi w dzień sądu. Powinniśmy się raczej zachowywać jak ludzie, którzy nie są do końca pewni czy są wyłącznie dobrym nasieniem, czy nie ma w nich przypadkiem kąkolu.

Pytamy do jakiej kategorii należy nasze serce? Czy jesteśmy jak ci, którzy słuchają , ale wkrótce zapominają, pochłonięci przez inne sprawy? A może należymy do tych, którzy przyjmują słowo Boże powierzchownie? Ta kategoria jest najliczniejsza  a św. Jakub nazywa ich słuchaczami oszukującymi samych siebie.

Zapewne w historii byli ludzie, którzy dawali podobne zapewnienia jak Jezus, lecz historia udowodniła, że nie potrafią dotrzymać danego słowa. Jedynie ten, który przewyższa ludzi oraz świat – a więc Bóg – jest w stanie pocieszyć wszystkich utrudzonych i obciążonych mimo, że nie usunie z ich życia trudów i cierpień.

Chrystus przypomina nam o gościnności i bynajmniej nie chodzi mu tylko o gościnność w wymiarze towarzyskim. Aby dobrze przyjąć naszego brata trzeba wyjść z naszego egoizmu, okazać mu czynne zainteresowanie, poświęcić mu trochę naszego czasu, naszego poważania a przede wszystkim trzeba go cierpliwie wysłuchać.

Ludzie powtarzają sobie nawzajem: nie bój się, nie lękaj się, odwagi. Ale wiemy, że ludzkie słowa są słabą pociechą. To tak jakby ten, kto sam drży ze strachu, rzekł do stojącego obok niego – dlaczego się boisz? Od takiej pociechy nasz strach wcale się nie zmniejszy. Czy może nie jest podobnie i z zaproszeniem Jezusa, by się już nie lękać?