Myśli na niedzielę

Obraz przedstawiony przez Jezusa w mowie eschatologicznej jest wstrząsający. Dobry Pasterz, który gromadził owce w jednej owczarni staje się Pasterzem, który oddziela owce od owcy i tworzy dwie wieczne owczarnie; jedną dla kozłów a dugą dla owiec. Pasterz przemienia się w Króla – sędziego, który zasiada na tronie pełnym chwały.

Talenty ewangeliczne kojarzą nam się zazwyczaj ze zdolnościami, które należy rozwijać. Owszem, jest to prawda, ale tylko cząstkowa. W kontekście naszego chrześcijańskiego powołania o wiele bardzie ważne jest rozwijanie ducha, czyli jakim staję się człowiekiem. Czy tym, którego swoimi barwami porywa świat rzucając w rozmaite szaleństwa czy raczej tym, który pamięta że życie jest jedno a potem już tylko wieczność.

Co więc oznacza czuwanie, o którym z takim naciskiem mówi Ewangelia? Czy mamy żyć w nieustannym niepokoju, dniem i nocą myśleć o śmierci, nieustannie terroryzowani tą myślą? Wręcz przeciwnie! Mamy myśleć o życiu, o tym jak wypełnić je czymś konkretnym. Oznacza, że mamy nieustannie działać w zgodzie z wolą Bożą.

Kiedy od wizji pełnej chwały ukazanej nam przez św. Jana przechodzimy do Ewangelii zauważamy odmienny klimat. Także tu mówi się o błogosławionych lecz ubogich, głodnych i spragnionych, prześladowanych dla sprawiedliwość, płaczących! Kościół błogosławieństw jest Kościołem pielgrzymującym, dla nie Pan wytycza wąską drogę, która prowadzi do życia. To jest nasz Kościół i dlatego do nas mówi Chrystus.

Wciąż na nowo musimy odkrywać to, czego uczy nas Ewangelia, że miłość Boga jest najpewniejszym fundamentem miłości i szacunku dla drugiego człowieka. Człowiek nigdy nie będzie całkowicie bezpieczny, nie zagrożony przemocą, manipulacją, dopóki nie uzna w Bogu swego Stworzyciela i Ojca.