Myśli na niedzielę

Jezus, gdy przyszedł pierwszy raz, już zapoczątkował królestwo; my możemy wejść do niego już teraz i możemy stać się „synami królestwa” dzięki życiu zgodnemu z Ewangelią. W tej sytuacji drugie przyjście nie powinno napełniać nas lękiem; jest bowiem obietnicą a nie groźbą.

Wdowa przychodzi, wrzuca swoje ostatnie grosze i odchodzi. Nikt nie woła jej, by oddać jej sto razy tyle; nie stał się żaden cud; gest dokonał się między nią a jej Bogiem w tajemnicy wypływającej z wiary. Ewangelia wymaga od nas doskonalszej i bardziej wymagającej wiary w Boga a także nadziei.

Wiara uzdrawia, mocna wiara, bez kalkulacji, bezwarunkowa. Nie oczekuj cudu po jednym paciorku, choć może się to zdarzyć. Wiara to dar zaufania Bogu bez względu na to, co mnie spotyka. Doświadczenie jest miarą siły mojej wiary.

Miłość jest powodem a nie efektem zachowywania słów Jezusa; ich przestrzeganie jest, bardziej niż cokolwiek innego, widzialnym znakiem oraz odbiciem miłości. Jezus podpowiada nam czym mamy się kierować, gdy nie jesteśmy pewni, czy chodzi o prawdziwą miłość Boga, czy o może jakąś iluzję. Rozstrzygnięcie tej wątpliwości możliwe jest wg kryterium – zachowanie Jego słowa i Jego przykazania.

Jaką postawę możemy przyjąć wobec faktu że „Syn Człowieczy nie przyszedł po to, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”. Postawę obojętności, buntu czy może jednak wiary, która podpowiada, ze nie było potężniejszego i mądrzejsze-go środka, niż ten, że aby przezwyciężyć zło świata sam Bóg wziął na siebie cierpienie.