Myśli na niedzielę

Dzisiaj mimo nieustannego mówienia o autentyczności, nie brak hipokryzji. Ujawnia się ona przykładowo w tym, że robimy coś lub nie tylko dlatego, bo chcemy aby jedna osoba widziała w nas pobożnych chrześcijan inna zaś postrzegała nas jako ludzi niezależnych, wolnych od czegokolwiek i  krytycznie nastawionych do rzeczywistości.

Ewangelia dzisiejsza jest ważna nie dlatego, że polało się wino i to dobre, lecz ze względu na słowa jakie wypowiedziała Maryja do gospodarzy – „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (Syn)”. Jezus do nas ciągle mówi. Czy bierzemy to na serio?

Eucharystia jest ucztą tylko wtedy, gdy z nawet niepozornych znaków można odczytać, że króluje podczas niej radość. Nie ma bowiem nic bardziej przygnębiającego niż uczestniczenie w przyjęciu, na którym dominuje etykieta, a ludzie przyszli na nie, bo tego wymagają konwenanse, ale ignorują jeden drugiego.

Bliskość z Bogiem nie jest uczuciem dewociarskim bądź zarezerwowanym tylko dla świętych; jest to dzieło Ducha Świętego. Polega ona na upodobnieniu się do Jezusa Chrystusa – Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Eucharystia jest szczeliną w skale. Świat Boga, Trójca Przenajświętsza jest dla nas nieprzeniknioną i niedostępną skałą; ale została otwarta szczelina, brama dzięki której mamy dostęp do Ojca: Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie będzie zbawiony… mówił Jezus. Życie Eucharystią to pewnik dotarcia do Boga.