Myśli na niedzielę

Co więc oznacza czuwanie, o którym z takim naciskiem mówi Ewangelia? Czy mamy żyć w nieustannym niepokoju, dniem i nocą myśleć o śmierci, nieustannie terroryzowani tą myślą? Wręcz przeciwnie! Mamy myśleć o życiu, o tym jak wypełnić je czymś konkretnym. Oznacza, że mamy nieustannie działać w zgodzie z wolą Bożą.

Kiedy od wizji pełnej chwały ukazanej nam przez św. Jana przechodzimy do Ewangelii zauważamy odmienny klimat. Także tu mówi się o błogosławionych lecz ubogich, głodnych i spragnionych, prześladowanych dla sprawiedliwość, płaczących! Kościół błogosławieństw jest Kościołem pielgrzymującym, dla nie Pan wytycza wąską drogę, która prowadzi do życia. To jest nasz Kościół i dlatego do nas mówi Chrystus.

Wciąż na nowo musimy odkrywać to, czego uczy nas Ewangelia, że miłość Boga jest najpewniejszym fundamentem miłości i szacunku dla drugiego człowieka. Człowiek nigdy nie będzie całkowicie bezpieczny, nie zagrożony przemocą, manipulacją, dopóki nie uzna w Bogu swego Stworzyciela i Ojca.

Jezus uwalnia człowieka przede wszystkim od strachu. Od lęku przed tymi, którzy mogą zabić ciało, czyli od ludzi sprawującymi władzę. Człowiek w ten sposób wyzwolony jest wielką groźbą dla władzy ponieważ jest gotów narażać się dla braci a gdy potrzeba, odda nawet życie za prawdę, jak to uczynił Jezus.

Przyjacielu, jakże tu wszedłeś? Pytanie to skierowane jest i do nas. Znajdujemy się w ogromnej sali jaką jest Kościół, na uczcie, którą jest Eucharystia. Jesus zmusza nas do zastanowienia siei zapytania samych siebie, czy i my nie przyszliśmy tu bez stroju weselnego, czy i my być może znajdujemy się tutaj przez przypadek lub może z przyzwyczajenia, nie biorąc udziału, nie interesując się tym co się odbywa.