Myśli na niedzielę

Niektórzy mówią, że ten, który prawdziwie wierzy nie robi z Pana Boga zapchajdziury i nie prosi Go by mógł przejść przez życie nie zamoczywszy nóg. Niemnie jednak dzisiejsza Ewangelia zachęca nas do byśmy zwracali się do Jezusa tak jak kiedyś uczniowie – Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?

Bóg mówi, że trwonimy nasz majątek na rzeczy, które nie zaspokajają naszego głodu, któ-re nie dają zadowolenia. Trwonimy życie, pieniądze i czas by podążać za rzeczami, które nie dają pokoju i pełni radości.. Kto spogląda na swe życie z perspektywy lat, łapie się na tym, że wielokrotnie tak było i zadaje sobie gorzkie pytanie: i cóż mi to dało?

Powinniśmy się wzorować na cierpliwości tego ewangelicznego gospodarza. Mamy czekać do żniw, ale nie jak słudzy z sierpem w ręku z ledwością powstrzymywani przez gospodarza, jakbyśmy nie mogli się doczekać, by ujrzeć minę złych ludzi w dzień sądu. Powinniśmy się raczej zachowywać jak ludzie, którzy nie są do końca pewni czy są wyłącznie dobrym nasieniem, czy nie ma w nich przypadkiem kąkolu.

Królestwo niebieskie jest skarbem, a nawet jedynym skarbem, jedyną naprawdę ważną rzeczą. Do tego stopnia ważną, że kto je posiada, ma wszystko mimo że nie posiada nic więcej.

Pytamy do jakiej kategorii należy nasze serce? Czy jesteśmy jak ci, którzy słuchają , ale wkrótce zapominają, pochłonięci przez inne sprawy? A może należymy do tych, którzy przyjmują słowo Boże powierzchownie? Ta kategoria jest najliczniejsza  a św. Jakub nazywa ich słuchaczami oszukującymi samych siebie.