Myśli na niedzielę

Przerażające jest życie w społeczeństwie takim jak nasze, które znajduje we wszystkim przyjemność  i ucisza ośmieszając głosy nawołujące do poważniejszego i godniejszego podejścia do życia. Wydaje się, że cały świat przypomina rozpasany pałac w którym Salome tańczy bez okrycia a Herod każe ściąć głowę Janowi Chrzcicielowi ponieważ ten woła: Nie wolno ci!

Prawdziwa władza nie polega na zajmowaniu pierwszych miejsc, na panoszeniu się, na wynoszeniu samych siebie się i na czynieniu z innych niewolników, petentów lub pochlebców; polega na byciu pierwszymi dla innych naddawaniu tego kim się jest i co się posiada na użytek wszystkich.

Bycie chrześcijaninem nie oznacza tylko wyznawania zasad chrześcijańskich czy wartości ewangelicznych, ale oznacza życie i myślenie zgodne z Duchem Zmartwychwstałego, życie nie dla siebie, lecz dla Tego który umarł i zmartwychwstał dla nas. A to jest bardzo trudne.

Przy Jezusie, będąc z Nim sam na sam, głuchoniemy stal się ponownie człowiekiem i odzyskał całą swoją godność.  Uzdrowienia ewangeliczne są zachętą do otwarcia się na działanie Boga, który obdarza ciebie pełnym szczęściem.

I dzisiaj istnieje niebezpieczeństwo zredukowania wiary do pewnych formalistycznych praktyk religijnych i przyjęcia, że jest się pobożnym i żyje w zgodzie z Bogiem, jeśli się tylko wypełnia wiele praktyk religijnych a z drugiej strony im liczniejsze są struktury, stowarzyszenia, stare zwyczaje, które utrzymujemy przy życiu. To wszystko może być pretekstem opierania się twórczemu działaniu Ducha Świętego w Kościele.