Dysproporcja między energią, przezornością, zdecydowaniem wkładanymi w sprawy doczesne a w sprawy Boże rzuca się w oczy nieustannie. W sferze doczesnej wystarczy najlżejszy symptom choroby, żeby zacząć działać, pójść do lekarza, zacząć zażywać leki. W sferze duchowej zaś pozwalamy, aby pewne choroby spokojnie rozwijały się, nie martwi nas to i nie biegniemy do żadnego lekarza.