Małżeństwo jest czymś dobrym, chcianym przez Boga, lecz zarazem prowizorycznym: istnieje i przemija wraz z tym światem. Nieroztropnym jest tworzenie z małżeństw pretekstu by nie prowadzić życia pielgrzymiego to znaczy eschatologicznego. A to się często zdarza. Pamiętamy jedno z usprawiedliwień gości zaproszonych na ucztę królewską, opowiadanym przez Jezusa, które brzmiało: poślubiłem żonę! To się powtarza wiele razy: mam żonę i dzieci! I nie mogę angażować się w niedzielną mszę, rekolekcje, rozwój duchowy itd. Co wtedy z ucztą królewską?