Ludzie powtarzają sobie nawzajem: nie bój się, nie lękaj się, odwagi. Ale wiemy, że ludzkie słowa są słabą pociechą. To tak jakby ten, kto sam drży ze strachu, rzekł do stojącego obok niego – dlaczego się boisz? Od takiej pociechy nasz strach wcale się nie zmniejszy. Czy może nie jest podobnie i z zaproszeniem Jezusa, by się już nie lękać?