Myśli na niedzielę

Każdy może poznać Boże tajemnice oraz czułość Ojca. Musi jednak stać się pokornym, uznać ograniczoność wiedzy nie przestając mimo to szukać coraz to nowych i głębszych odpowiedzi; musi stać się głupim, by stać się mądrym inaczej. Chrześcijaństwo bowiem nie opiera się na ignorancji, lecz na pokorze człowieka; nie potępia wiedzy i mądrości lecz pychę i zarozumialstwo człowieka.

Aby dobrze przyjąć naszego brata, trzeba wyjść z naszego egoizmu, okazać mu czynne zainteresowanie, poświęcić mu trochę naszego czasu, naszej solidarności i poważania, a przede wszystkim trzeba go cierpliwie wysłuchać.

W naszym wyrafinowanym i skomplikowanym świecie człowiek doświadcza lęku. Świat wydaje się mu być wrogi i groźny, zdolny zmiażdżyć go swymi kataklizmami lub nawet własnym postępem. Ten lęk – jak uczy Biblia – wyrasta z grzechu. Dlatego Chrystus wzywa nieustannie do nawrócenie i jak refren powtarza ”Nie lękajcie się”.

Darmo dawajcie! Ale co? Wszystko co otrzymaliście, wszystko czym jesteście. Nic nie jest naszym przywilejem; wszystko musi krążyć i rozszerzać się – od Boga do nas a od nas do braci. Odnosi się to przede wszystkim do miłości. Dzieci Kościoła nie mogą zadowalać się okazywaniem miłości tylko sobie, jakby byli członkami jakiejś partii.

Bóg Trójedyny jest Bogiem, który zszedł do nas, który zgodził się żyć z nami. Ktoś zapyta dlaczego? Bóg upodobnił się do nas, aby upodobnić nas do siebie. Zszedł do nas, aby podnieść nas aż do siebie. Czy to rozumiem?