Myśli na niedzielę

Pierwsza myśl: czy jestem uczniem Chrystusa? Czy czuję drżenie serca, kiedy słyszę słowa - Jezus powiedział do swoich uczniów? Druga myśl: jakie zadanie czeka prawdziwego ucznia Jezusa? I tutaj odpowiedź jest właściwie jedna – muszę być rozpoznawalnym uczniem Jezusa nie w powierzchownej reklamie samego siebie lecz w postawie pełnej blasku Chrystusowej Dobrej Nowiny.

Kościół nadaje nowy wymiar uroczystości chrztu świętego i zachęca chrześcijańskich rodziców by przygotowali się na chrzest swojego dziecka. Chrzest musi przestać być tylko rytem, a stać się tym, czym jest w Nowym Testamencie: stanem życia chrześcijan, ich środowiskiem życiowym, narodzinami, które mają być wzorem dla dalszego wzrostu.

Na dogmacie wiary, że Chrystus jest jedyną „boską drogą”  prowadzącą do zbawienia i ze nie ma innego imienia danego ludziom, w którym mogą być zbawieni opiera się świadomość chrześcijańska oraz działalność misyjna chrześcijan. Obecnie ta pewność jest zagrożona. Widomym tego znakiem jest poszukiwanie przez wielu chrześcijan innych form religijności, tzw. alternatywnych lub zastępczych. Ale tam zbawienia nie ma.

Gdzie Bóg, tam jest dobroć i miłość wzajemna. W rodzinie, w której Bóg jest obecny dzięki wierze rodziców, poprzez słuchanie Jego słowa, poprzez wspólną modlitwę oraz dzięki przestrzeganiu Jego praw, nie zabraknie miłości i będzie ona mogła odrodzić się po każdym kryzysie.

Chrystus stawszy się człowiekiem może teraz powiedzieć ludziom: Uczcie się ode Mnie; pójdźcie za Mną. Moralność opartą na prawie zastępuje teraz moralność bazująca na naśladowaniu Chrystusa.