Myśli na niedzielę

Mesjasz pokorny i ukrzyżowany wywrócił do góry nogami wszystkie ludzkie plany zbawienia i dzięki błogosławieństwom objawił nową skalę wartości, całkowicie inną od skali świata, który wciąż czyni naszą egzystencję nieszczęśliwą.

W Ewangelii nie ma mowy o wynagrodzeniu ubóstwa jakąś ponadziemską nagrodą, nie chodzi o namiastkę tego, czego nie można dostać tutaj na ziemi. Chodzi o to , że ubogim łatwiej poznać Boga i wybrać prawdziwe wartości, które obejmują Królestwo Boże. Pamiętajmy też, że nie biedny i nie bogaty otrzymają nagrodę tylko ci, którzy rzeczywiście staną się ubodzy w duchu.

Dzisiaj mimo nieustannego mówienia o autentyczności, nie brak hipokryzji. Ujawnia się ona przykładowo w tym, że robimy coś lub nie tylko dlatego, bo chcemy aby jedna osoba widziała w nas pobożnych chrześcijan inna zaś postrzegała nas jako ludzi niezależnych, wolnych od czegokolwiek i  krytycznie nastawionych do rzeczywistości.

Ewangelia dzisiejsza jest ważna nie dlatego, że polało się wino i to dobre, lecz ze względu na słowa jakie wypowiedziała Maryja do gospodarzy – „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (Syn)”. Jezus do nas ciągle mówi. Czy bierzemy to na serio?

Eucharystia jest ucztą tylko wtedy, gdy z nawet niepozornych znaków można odczytać, że króluje podczas niej radość. Nie ma bowiem nic bardziej przygnębiającego niż uczestniczenie w przyjęciu, na którym dominuje etykieta, a ludzie przyszli na nie, bo tego wymagają konwenanse, ale ignorują jeden drugiego.